![]() |
| foto: własne |
![]() |
| foto: własne |
Nigdy nie lubiłem biegać. Wydawało mi się to nudne. Co prawda w szkole podstawowej brałem parę razy udział w jakichś zawodach i nawet jakoś nie najgorzej mi szło, ale jednak nigdy nie darzyłem tej aktywności wielką miłością. Później o bieganiu zapomniałem całkowicie, przypomniałem sobie o nim dopiero gdy rozpocząłem moją przygodę z górami. Z zazdrością patrzyłem na tych silniejszych ode mnie, którzy z wielką łatwością mijali mnie na szlaku i myślałem sobie wtedy, że jedynym sposobem aby ich dogonić jest codziennie bieganie. I to jakichś gigantycznych dystansów. Mimo to, nie zmusiłem się wtedy do biegania. Okazało się, że systematyczne wyjazdy w góry i maszerowanie z ciężkim plecakiem przez kilkanaście kilometrów, wystarcza aby podnieść wytrzymałość i znacznie zwiększyć kondycję. Było dobrze, nawet bardzo. Odrzuciłem pomysł z bieganiem dużo szybciej, niż na niego wpadłem i byłem z siebie dumny. No nie z wszystkiego, ale przynajmniej z kondycji.
Tak się jednak zdarza, że czas leci, a razem z nim zmienia się nasze życie: obowiązki, możliwości, ilość wolnego czasu, przemiana materii i takie tam. I mimo najszczerszych chęci nie da się nad tym wszystkim panować i utrzymać tego na jednym i tym samym poziomie. Przemiana materii zazwyczaj spada z wiekiem, czasu na przyjemności (czyt. góry), coraz mniej, wyjazdy trochę bardziej nastawione na wygodę, pociąg i rower - coraz częściej zamieniany na samochód, itp. itd. To wszystko razem sprawiło, że moja kondycja spadła, a ten plecak z przodu, którego za nic nie mogę zdjąć, powiększał się z miesiąca na miesiąc. Oczywiście tragedii nie było i nie ma, ale staczać się powoli zacząłem - przynajmniej jeśli chodzi i kondycję i wagę - w tym złym kierunku.
![]() |
| foto: własne |
Podsumowując: bieganie nie stało się moim ulubionym sportem, jest kilka przed nim, jednak uważam, że to doskonałe uzupełnienie innych aktywności. Na plus na pewno przemawia fakt, iż do biegania nie potrzeba ani drogiego sprzętu, ani specjalnego miejsca, ani dużo wolnego czasu. 20-30 minut co drugi dzień w tygodniu, już daje sporo frajdy i efektów, co w przypadku zwykle napiętego harmonogramu tygodnia jest niezwykle atrakcyjne. Szczerze polecam każdemu!



"Z zazdrością patrzyłem na tych silniejszych ode mnie, którzy z wielką łatwością mijali mnie na szlaku i myślałem sobie wtedy, że jedynym sposobem aby ich dogonić jest codziennie bieganie.
OdpowiedzUsuńTaaaa jasne! :-) Zawsze byłeś na przedzie i poganiałeś fotografujących leniuchów :D
Hehe, masz rację, czasem mi się to zdarzało, ale teraz miło wspominam tamte czasy, szczególnie oglądając stare zdjęcia. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń