Tytułem wstępu


Na początku jest najłatwiej
Gdy się w pełni sił i wiary
Byka chwyta się za rogi
Z życiem bierze się za bary

Potem jest niestety trudniej
Siły mniejsze, marna wiara
Już się nie gna tak do przodu
Wciąż się jednak człowiek stara

Jak to dalej będzie nie wiem?
Jestem gdzieś w połowie drogi
Jeszcze chce mi się wędrować
Lecz już trochę bolą nogi

Piotr Gutkowski


piątek, 1 listopada 2013

uciecby

      "Z miast, bo wszystkie ohydne w taki sam sposób, więcej w nich ludzi niż drzew. Pojechaćby gdzieś do lasów bukowych, przestronnych, gołąbczastych, pójśćby na grzyby. Raz na jakiś czas poczućby pajęczynę na pysku, innym razem strącićby, z włosów jelenicę, poza tym, miło czućby się. Odwiedzićby gospodarstwa wiejskie, biedne, ale serdeczne, częstowaćby się chlebem z pomidorami i zazdrościćby kur, kaczek, krów, gnoju, dźwięków niemechanicznych, a i tym piłowym, silnikowym byćby przychylnym ze względu na ich wiejskość. Usiąśćby sobie, a nawet siednąćby se, pogwarzyć z kim tam, a potem przenieść by się do jeszcze innego gospodarstwa, znaleźć by tam pannę jeszcze niestarą, wypowiedzieć by słowo "wódka" i już pod jabłonką przy stoliczku pić by czystą.
      Albo w inne odludzia pojechać by, pochodzić by pół dnia w błocku, poprzedzierać by się przez kawałek puszczy, pomlaskać by butami w brei spływającej każdą bruzdą, popaść by nawet i w bagniste spychaczówki, przemoknąć by, utytłaćby się.
      A potem dom znaleźćby na końcu świata, poczućby owe zapachy mleczno-łajniane, których mój otępiały węch mieszczucha z nadżerką w śluzówce już nawet nie odróżnia, zadumaćby się: rumianek to czy gnojowica? Zaciągnąćby się zapachniałością wsi, natury, dziecięctwa przebieganego boso po trawach ubżdżonych przez wolne kury.
      A może do siostry wyjechaćby, co to zrujnowany pensjonacik prowadzi, posłuchaćby jej narzekań, bo a to wody zabraknie w studni, a to jest jej za dużo i od deszczu dach przecieka, z sufitu sali bankietowej kapie, na parkiecie kałuże, a ludzie jak gdyby nigdy nic imprezują, bawią się jak na Titanicu. Poczućby tę atmosferę  p o e t y c k i e g o  r o z p a d u,  popatrzećby na pajęczyny, czarne chrząszcze, powyczekiwaćby na cud w tym sanatorium pod klepsydrą. Najlepiej u niej w roztopy, kiedy wszystko spływa: deszcz, błoto, lody i śniegi rozmemłane, wirusy szaleją, i od razu coś zaczyna skrobać w gardziołku, ach, nawet i przeziębićby się tam, u siostry, byle z dala od miasta, byle ducha zregenerować
[...]
      Może do Bukowiny mojej, i chłonąćby co świt z balkoniku inne widoki tych samych gór. Czasem jeno ich zarys we mgle widziećby, czasem wał chmur się przez nie przetaczający, czasem zaś cieki na skałach w słońcu błyszczące w powietrzu tak przejrzystym, że Bielskie zdają się na wyciągnięcie ręki. Wyciągnąćby rękę do tego widoku, w którym dzieciństwo moje jest zapisane i młodość rodziców, popaśćby w rzewność. Zacząćby schodzić polami do potoka, wejśćby do niego, postać, aż woda odbierze czucie w nogach, wpaśćby w nurt wartki, twarzą w kamienie śliskie, dennie chybotliwe"


Wojciech Kuczok: poza światłem
 
foto: własne

środa, 30 października 2013

Człowiek - a śmieci...

      Co jakiś czas wraca do mnie problem śmieci, które zauważam wokół. Nie mówię tutaj tylko o tych leżących na trawnikach, osiedlowych chodnikach, czy przystankach. Szczególnie zaskakuje mnie sprawa tych znajdowanych w trudno dostępnych miejscach. Nie daje mi to spokoju. Wraca, co jakiś czas, zajmuje moją głową i nie pozwala myśleć o niczym innym. W mediach też o tym głośno, ale głównie przy jakichś "świętach" typu Dzień Ziemi czy inne. Pokazują nam wtedy wywiady z przypadkowymi przechodniami, z których oczywiście każdy się oburza, że w miastach czy poza nimi tak brudno i w ogóle. Że nikt nic z tym nie robi, że przecież podatki, służby, wychowanie ekologiczne i inne, że dlaczego, po co i jak tak w ogóle można. Wsłuchując się w te wszystkie wypowiedzi, można odnieść wrażenie, że na Ziemie już dawno przyleciała obca cywilizacja, jednak nie po to, aby się z nami zaprzyjaźnić. Ba! Nawet nie po to aby toczyć z nami wojny o cenne surowce czy pożywienie. Cywilizacja ta pojawia się cyklicznie, bezszelestnie, niewidocznie i w jakiś sobie tylko znany sposób, rozrzuca po całym terenie naszego globu swoje śmieci. W dodatku łudząco przypominają one te produkowane na naszej planecie, co tylko świadczy o tym, jak owi "Obcy" są wyrafinowani. No bo skoro zdecydowana większość ludzi, oburza się na widok odpadów wyrzucanych na nasze podwórka, ulice, parki, łąki, pola czy lasy, to przecież nie są oni hipokrytami i potajemnie nie zaśmiecają swojej okolicy gdy nikt nie patrzy. Tak. To musi być obca cywilizacja - bez dwóch zdań! Nad obcymi nie mamy władzy, żadnej. Bo przecież ziemskie prawa ich nie obowiązują, a poza tym ich technologia "bycia niewidocznym", nie pozwala nam na reakcje przed czasem. Pozostaje więc tylko walka z tym, co oni po sobie zostawiają. Ale cofnijmy się trochę w czasie...

      Kilka lat temu gdy jeszcze o akcjach sprzątania górskich szlaków mało kto myślał, a przynajmniej głośno o tym nie mówił, postanowiłem założyć stronkę, która miała na celu promowanie ich sprzątania. Wtedy, gdy intensywnie chodziłem po górach, zauważyłem, jak wielki problem stanowią śmieci na szlaku. Moje oburzenie było tak wielkie, że nie tylko znosiłem w doliny swoje odpadki, ale starałem się również za każdym razem zabrać co nieco z tego, co ktoś inny zostawił. Siłą rzeczy moim współtowarzysze wspierali mnie i nieraz nieśli ciężki wór odpadków przytroczony do plecaka. Stronka którą wtedy założyłem do dzisiaj wisi w czeluściach internetu, niestety po jakimś czasie zapomniałem login i hasła dostępu, a dostawca poczty internetowej na adres której przychodzi przypomnienie danych logowania, też już zakończył swoją działalność. Jednak zawsze gdzieś tam w środku chciałem ten projekt reaktywować. W tzw. międzyczasie powstało wiele tego typu stron i akcji, a świadomość ekologiczna turystów znacznie wzrosła. Ja po górach zacząłem chodzić znacznie rzadziej, za to częściej odwiedzałem Jurę i jaskinie na jej terenie. A tam sprawa śmieci wyglądała jeszcze gorzej, w dodatku mało było osób (choć nie mówię, że zero), który by interesowały się czystością tego rejonu naszego kraju.
   
     Pewnego dnia, na spotkaniu w KKSie, rozmawiając o wyjazdach i imprezach integracyjnych, moja druga połowa wpadła na pomysł zorganizowania akcji sprzątania Jury. Po krótkim zastanowieniu zrozumiałem, że to ma sens. I tak powstał projekt pod nazwą "Czysta Jura".



W tym roku odbyła się już druga edycja akcji i mam wielką nadzieję, że zagości ona w programie ekologicznych imprez na lata. Szczegóły znajdziecie zawsze pod adresem: http://czystajura.blogspot.com/